|
Jacek Bublewicz
Szkoła
ewangelicka w Pietrzykowie
Z dziejów
szkół północnej części ziemi człuchowskiej w XIX
wieku
Szkoła w Pietrzykowie
istniała prawdopodobnie już w 1752 r. W latach
1791-1840 nauczał w tejże miejscowości Wilhelm
Beerwald, o którym wiadomo, że pozostawił po sobie
kronikę szkolną.
Od 6 kwietnia 1869 r. nauczycielem w Pietrzykowie był
August Sellke, który przygotowany został do wykonywania
swego zawodu w Królewskim Seminarium w Bytowie.
9 marca 1874 r. ksiądz Liebenow ze Świeszyna donosił w
sprawie zajęć kobiecych robót ręcznych, że w
szkołach w Pietrzykowie, Trzyńcu i Dźwierznie
rozpoczną się one od dnia 1 kwietnia 1874 r. (W
Trzyńcu zajęcia te - jak już wiemy z części drugiej
naszych przyczynków - rozpoczęły się nieco
wcześniej.) Na podstawie wizytacji szkoły z końcowych
lat 70-tych dowiadujemy się, że nauczycielką kobiecych
robót ręcznych została żona nauczyciela, która
zarabiała rocznie np. w 1879 r. 30 marek.
Na podstawie wizytacji szkoły z 1879 r. wynika, iż
Sellke oprócz urzędu nauczycielskiego, pełnił
również funkcje organisty i kościelnego. Zaś
wizytacja z 1881 r. podaje, iż Sellke był także
zastępcą urzędnika stanu cywilnego.
Z dniem 15 października 1881 r. nastąpiło
przeniesienie nauczyciela Sellkego.
Na jego miejsce zatrudniono również od dnia 15
października 1881 r. Ottomara Reinholda Gutha. Guth
przed objęciem urzędu nauczycielskiego w Pietrzykowie
nauczał w Starej Brdzie Pilskiej.
Guth (ur. 11 stycznia 1855 r.) przyuczony został do
wykonywania swego zawodu w Malborku, gdzie pierwszy
egzamin złożył 6 czerwca 1877 r., drugi zaś 5
października 1883 r. (wówczas, tzn. 27 stycznia 1884
r., zatrudniono go w Pietrzykowie definitywnie).
Guth obejmując urząd nauczycielski w Pietrzykowie
przejął również po swym poprzedniku funkcję
zastępcy urzędnika stanu cywilnego.
17 czerwca 1887 r. Guth podawał, że do jego zajęć
ubocznych należą: zastępca urzędnika stanu cywilnego
i sędziego rozjemczego oraz hodowla pszczół i drzew.
Powiatowy inspektor szkolny, Treichel z Człuchowa,
pisał dnia 30 sierpnia 1883 r. do Królewskiego Rządu w
Kwidzynie, iż podczas ostatniej wizytacji szkoły w
Pietrzykowie stwierdził, że stopień niższy nie jest
dostatecznie wspierany. Po dokładnym zbadaniu sprawy
okazało się, że stan ów wynikał z tego, iż w czasie
lata stopień niższy nie miał we wtorki zajęć
lekcyjnych; izba lekcyjna była bowiem zajęta przez
księdza Liebenowa, który prowadził w niej zajęcia
katechizacji.
Po rozpatrzeniu wyjaśnień Liebenowa jak i po zapoznaniu
się z istniejącymi warunkami szkolnymi Treichel
zaproponował, aby wtorkowe zajęcia lekcyjne dla stopnia
niższego odbywały się w lecie po południu; Królewski
Rząd w Kwidzynie nie miał nic przeciwko propozycji
Treichla.
Wspomniane wyjaśnienia ks. Liebenowa utrwalone zostały
w bardzo ciekawym liście z dnia 27 sierpnia 1883 r.,
którego większa część w tłumaczeniu z j.
niemieckiego przedstawia się następująco:
"Na podstawie reglamentu konfirmantów
(Konfirmandenreglament) z 24 stycznia 1868 r. lekcja
katechizacji odbywać ma się 2 dnia tygodnia w
miejscowości parafialnej. Tak też praktykowano od dawna
w parafii Świeszyno.
Jednak z uwagi na dalekie drogi Królewski Konsystorz
(Königl. Konsistorium) zezwolił mi udzielać
katechizacji dla dzieci z miejscowości Pietrzykowo,
Brzeźno Szlacheckie, Trzyniec, Stara Brda Pilska,
Żołna etc. w jeden dzień w Pietrzykowie, i tak też
się działo jak długo tu jestem, tzn. od św. Michała
1868 r. (...). Skoro równocześnie muszę także
udzielać lekcji katechizacji w Borowym Młynie, tak nie
ma innej możliwości, jak żeby lekcja w Pietrzykowie
odbywała się przed południem, w Borowym Młynie po
południu. Właściwie z tego powodu musiałaby ona
zaczynać się w Pietrzykowie już o godz. 9, jednak w
interesie szkół w Pietrzykowie, Trzyńcu etc. i na mą
własną niekorzyść rozpocząłem ją dopiero o godz.
10, tak iż więc dopiero późno wieczorem o godz. 9
wracam z Borowego Młyna ponownie do domu.
Udzielanie katechizacji w kościele bez zezwolenia
Konsystorza nie jest nawet dozwolone, prócz tego
również całkiem niewskazane. Wielu konfirmantów ma do
przejścia długie na mile drogi, są zgrzani, może
także przemoczeni deszczem. Tych samych bez naddozoru
wpuścić do kościoła nie można oczywiście pod
żadnym warunkiem.
Byłoby więc tego lata 35 chłopców i 43 dziewcząt,
razem 78 dzieci, narażonych - do czasu rozpoczęcia się
lekcji - na każde kaprysy pogody, aż być może zgrzani
lub mokrzy wprowadzeni by byli do zawsze chłodnego
kościoła.
W czasie, kiedy pielęgnowanie zdrowia tak bardzo
podkreślane jest również ze strony szkoły, nie mogę
przenigdy wziąć na siebie za to odpowiedzialności.
Jeśli by konfirmanci mieszkali w Pietrzykowie i nie
mieliby przedtem do przejścia dalekich dróg, to
mogłoby jakoś ujść, aczkolwiek obecnie zaniechano
przecież wszędzie wykorzystania kościoła do zajęć
katechizacji.
Jeśli Królewski Rząd zamknie mi lokal szkolny do
lekcji katechizacji, (która również pod względem
dydaktycznym i pedagogicznym będzie miała z pewnością
taką samą wartość jak 2 godziny lekcji szkolnej)
który, jak powiedziano, bez szkody dla szkoły w tymże
miejscu stał mi przecież otworem przez 15 lat, tak
jestem zmuszony udzielać katechizacji oczywiście znowu
w Świeszynie, a tej w Borowym Młynie całkiem
zaniechać.
Obecnie stopień niższy w Pietrzykowie utracił
tygodniowo 2 godziny, za to 31 dzieci stopnia wyższego w
Pietrzykowie oraz 10 dzieci stopnia wyższego z Trzyńca,
razem 41 dzieci stopnia wyższego, zachowały w całości
swe zajęcia lekcyjne. Tych 41 dzieci, jeśli musiałyby
znowu jak dawniej przychodzić do Świeszyna, utraciłyby
tamte godziny, pomijając również niepomiernie dalsze
drogi, jakie wszystkie dzieci miałyby do przejścia w
stosunku do obecnej, wygodniejszej organizacji, a nie
powinno ulegać wątpliwości, jaka by była większa
strata, czy ta, którą ma obecnie stopień niższy, czy
ta, którą by miał w przyszłości stopień wyższy.
(Dodaję, że katechiacja w Pietrzykowie udzielana jest
tylko latem, za to w Świeszynie latem i zimą, a mimo to
Królewski Rząd w Koszalinie nie miał nic do zarzucenia
przeciw lekcji w lokalu szkolnym.) Nie ma więc
wątpliwości, że osobiście dla mnie byłoby wielką
przysługą, jeśli byłbym zmuszony ponownie udzielać
katechizacji jedynie w Świeszynie, ponieważ droga na
lekcję do Pietrzykowa, którą przez lata (najpierw
również zimą) pokonywałem pieszo, ponieważ nie
zawsze miałem do dyspozycji furmankę, była dla mnie
naprawdę ciężka, jednak czyniłem to z przyjemnością
ze względu na dzieci i szkołę (...)
Pozwolę sobie jeszcze na jedną ogólną uwagę. Aby
dzieci nie opuściły żadnej godziny nauki szkolnej,
żąda się teraz od tak już obciążonych gmin
wybudowania odrębnych sal katechizacyjnych, żąda się
przeniesienia katechizacji na czas wolny od zajęć
szkolnych, tzn. na środę i sobotę po południu,
nawiasem mówiąc, jeśli wówczas na przykład
dziewczęta nie będą miały obowiązkowych zajęć
robót ręcznych, lub na niedzielę, jeśli szkoły
dokształcające nie zabiorą również tego dnia, a
rezultat jest w pierwszym rzędzie taki, że Kościół
stopniowo i niezauważalnie wypierany jest całkiem ze
szkoły, dlatego liczy się dla mnie principiis obsta,
sero medicina paratur!"
Tyle ksiądz Liebenow, jeden z wielu zasłużonych
księży parafii ewangelickiej w Świeszynie, do której
należały również miejscowości powiatu
człuchowskiego, takie jak Dźwierzno (do 1896 r.),
Pietrzykowo i Borowy Młyn (obie miejscowości do 1885
r.).
Miejscowość Świeszyno stanowiło w początkowym
okresie swego istnienia karczmę, którą wybudował w
1592 r. Dinnies Litze. Sześć lat później, w 1598 r.,
Roggenbuckowie otrzymali pozwolenie wybudowania w
Świeszynie kościoła i zatrudnienia własnego księdza.
Budowa kościoła nastąpiła jednak dopiero w 1623 r.
Na starym cmentarzu wokół świeszyńskiego kościoła
istniała jeszcze w I połowie XX wieku bardzo
kunsztownie wykonana płyta nagrobkowa, której napis
opiewał pochowanego w tym miejscu księdza Christiana
Zoebego, urodzonego w 1676 r. w Gorzowie Wielkopolskim.
Zoebe, jak obwieszczał napis na nagrobku, przesłużył
w Świeszynie 43 lata i zmarł 9 lutego 1752 r. Napis na
nagrobku przedstawiał się w oryginalnym brzmieniu
następująco: "Hier ruhet in Gott der weiland
wohlehrwürdige und wohlgelahrte Herr, Herr Christian
Wilhelm Zoebe, gewesener 43jähriger Prediger allhir zu
Schwessin, ist gebohren zu Landsberg an der Warthe im
Jahre 1676 im Monath October. Er hat sein Amt mit aller
Truven verwaltet und seinen Lebenswandel im Glauben und
Gottseeligkeit geführet und hat endlich seinen Lauff
seelichlig vollendet den 9ten Februar anno 1752".
W 1736 r. spłonęła świeszyńska plebania i została
wkrótce ponownie odbudowana.
W 1767 r. jako budowniczego kościoła w Dźwierznie
wymienia się świeszyńskiego księdza o nazwisku Runge.
Kolejny ksiądz, Wittcke, ożenił się w 1787 r. z
Sophie Geiß - córką kupca z Miastka, który również
przez pewien czas był właścicielem majątku w
Dźwierznie.
Za czasów Wittckego w latach 1789-1790 wybudowano na
nowo kościół w Świeszynie; ze starego kościoła
pozostała tylko wieżyczka i ambona.
Wittcke zmarł w Miastku w 1829 r.
Następca Wittckego, ksiądz Lüdecke, piastował swój
urząd w miejscowej parafii w latach 1828-1868.
W 1868 r. księdzem w Świeszynie został, jak już wiemy
z przytoczonego listu, znany nam już Liebenow.
W piśmie z dnia 10 listopada 1884 r. Królewski Rząd w
Kwidzynie poinformował lokalnego inspektora szkolnego,
Hagendorfa (dzierżawcę majątku w Brzozowie), że
dzieci wyznania katolickiego uczęszczające do szkoły w
Pietrzykowie, w której naucza nauczyciel wyznania
ewangelickiego, otrzymywać będą lekcję religii w
szkole w Trzyńcu, której udzielać będzie nauczyciel
Balzer ze Starzna w środy po południu od 2 do 4 godz.
Dzieci wyznania katolickiego stanowiły w szkole w
Pietrzykowie niewielki odsetek całkowitej liczby
uczniów.
W piśmie z dnia 13 grudnia 1887 r. adresowanym do
powiatowego inspektora szkolnego, Liebenow pozwolił
sobie na pewne uwagi związane ze skreśleniem z planu
zajęć lekcyjnych w Pietrzykowie piątej godziny
religii. Pisał m.in., iż tylko to, czym każdy zajmuje
się codziennie, pozostaje na całe życie. Jeżeli
lekcje religii będą jeszcze bardziej skracane, wtedy
otrzyma się w końcu pokolenie, które wprawdzie w swej
młodości zajmowało się w szkole różnego rodzaju
rzeczami, ale niczym porządnie i dlatego nie nauczyło
się niczego więcej, jak tylko o wszystkim rozprawiać i
być ze wszystkiego niezadowolonym. "Ne multum sed
multa wydaje się być dzisiaj powszechną normą" -
podsumował.
W rewizji z 1879 r. mówiło się o półdniowych
zajęciach szkolnych, które wynikały ze zbyt dużej
liczby uczniów. Jeszcze w 1882 r. podawano, że z powodu
zbyt małej izby lekcyjnej odbywają się w
pietrzykowskiej szkole półdniowe zajęcia.
Szkoła z półdniowymi zajęciami szkolnymi wg.
zarządzeń z 15 października 1872 r. ("Allgemeine
Verfügung über Einrichtung, Aufgabe und Ziel der
preußischen Volksschule") wydanych przez ministra
wyznań, Adalberta Falka, mogła zostać wprowadzona
wtedy, kiedy liczba uczniów przekracza 80 lub izba
lekcyjna nawet dla mniejszej liczby uczniów nie była
wystarczająca, oraz warunki nie pozwalały na
zatrudnienie drugiego nauczyciela. Również zajęcia te
wprowadzone mogły być przez Królewski Rząd z powodu
innych okoliczności, w tym zaś wypadku dla wszystkich
klas obowiązywały 32 godz. lekcyjne tygodniowo.
Powiatowy inspektor szkolny, Treichel, pisał dnia 21
sierpnia 1883 r., że dla obecnej liczby uczniów (117)
izba lekcyjna jest na podstawie ministerialnych
zarządzeń za mała ("Allgemeine Verfügung über
Einrichtung, Aufgabe und Ziel der preußischen
Volksschule" z 15 października 1872 r. mówi, że
izba lekcyjna musi być przynajmniej tak duża, żeby na
każde dziecko szkolne przypadło 0,6 m2 powierzchni); na
59 m2 powierzchni izby lekcyjnej w Pietrzykowie,
przypadać mogło jedynie 98 uczniów. Skoro jednak -
wyjaśniał Treichel - wkrótce (na św. Michała) wiele
uczniów opuścić miało mury szkoły, a frekwecja
wynosi 84%, znajdzie się dla dzieci miejsce w szkole i
nic nie stoi na przeszkodzie, by na zimę wprowadzić
całodniowe zajęcia, co byłoby szczególnie korzystne
dla wielu młodszych dzieci z 6 odległych miejscowości
należących do szkoły w Pietrzykowie.
W sprawie wprowadzenia całodniowych zajęć szkolnych
pisał Treichel (całkiem podobnie jak dnia 21 sierpnia
1883 r.) również 9 listopada 1883 r., podając, iż po
zmierzeniu przez niego i nauczyciela Gutha izby
lekcyjnej, stwierdził, że jej długość wynosi 10,40
m, szerokość 5,62 m oraz wysokość 3,50 m;
powierzchnia izby lekcyjnej wynosi więc 58,5 m2, co na
podstawie ministerialnych zarządzeń wystarczy dla 98
uczniów. Treichel pisał dalej, że z 117 uczniów,
którzy uczęszczali do szkoły w dniu 29 czerwca (w dniu
wizytacji), zwolnionych zostało 10, tak więc do szkoły
uczęszcza obecnie 107 uczniów, a skoro przeciętna
frekwencja wynosi 84%, znajdzie się miejsce w szkole dla
wszystkich dzieci. Poza tym wspominał, że wszyscy
uczniowie nie zajmują się jednocześnie pisaniem, tak
że ławki mogą być różnie zajmowane. Jeśli
kierownictwo szkoły - podawał dalej Treichel - zajmie
się sprawą ławek szkolnych (już istniejącymi i
nowymi) szkoła gwarantuje odpowiednie warunki dla
wszystkich uczniów. Treichel podawał również, że
już wcześniej chciał urządzić w Pietrzykowie
szkołę z zajęciami całodniowymi, tylko przeciwny był
temu ksiądz Liebenow.
W piśmie datowanym na dzień 23 listopada 1883 r.,
Królewski Rząd w Kwidzynie poinformował Treichla jak i
Liebenowa o podjętej decyzji w sprawie półdniowych
zajęć szkolnych, które nie miałyby - również zimą
- ulec zmianie.
3 listopada 1884 r. Treichel pisał do landrata
człuchowskiego, dra Wilhelma Scheffera, że podczas
ostatniej wizytacji szkoły w Pietrzykowie stwierdził,
że drzewo deputatowe nie zostało jeszcze nauczycielowi
dostarczone, dlatego z powodu braku ogrzewania szkoła
miała zostać zamknięta. Za dostarczenie drzewa na
opał odpowiedzialni byli właściciele pietrzykowskich
majątków. Treichel prosił więc o interwencję w tej
sprawie.
Z ciekawej wymiany listów, jaka później nastąpiła,
których autorami byli Wilhelm Scheffer, Stabenow z
Pietrzykowa, nauczyciel Guth i Treichel, naświetlonych
zostało wiele aspektów tej zawiłej sprawy. Okazało
się przy tym, że także nauczyciel Sellke miał wiele
kłopotów z drzewem na opał, co było głównym powodem
jego odejścia z Pietrzykowa. Sellke zmuszony był nawet
do ogrzewania izby lekcyjnej rozmaitymi narzędziami
gospodarskimi (!). Również biedny Guth donosił m.in. o
tym, iż żeby tylko nie musieć chodzić do
właścicieli majątków w sprawie drzewa, pożytkował
deski ze swego gospodarstwa!
Po założeniu nawej parafii Borowy Młyn i połączeniu
jej w jeden system parafialny z parafią Pietrzykowo
(1885 r.) oraz po utworzeniu kościelnych organów
gminnych, przyszła kolej na znalezienie odpowiedniego
mieszkania dla księdza, który miałby być zatrudniony
z dniem 1 kwietnia 1887 r.
Królewski Rząd w Kwidzynie pisał więc, że
dowiedział się ze sprawozdania komisarza Królewskiego
Konsystorza w Gdańsku, iż jedynym możliwym mieszkaniem
dla księdza byłby budynek szkoły w Pietrzykowie, tzn.
po dobudowaniu do niego górnych pomieszczeń. Nowo
zatrudniony ksiądz miałby zamieszkiwać te
pomieszczenia - wybudowane na koszt gminy kościelnej -
przez 3 lata.
Patronami szkoły w Pietrzykowie do 1886 r. byli
właściciele pietrzykowskich majątków. Miejscowymi
zaś inspektorami szkolnymi byli księża ewangeliccy ze
Świeszyna i Pietrzykowa.
Na posiedzeniu kierownictwa szkoły w Pietrzykowie
zwołanym na dzień 18 maja 1889 r. postanowiono m.in. co
następuje:
Kościelnemu Lietzowi przekazano sprzątanie izby
szkolnej. Lietz miałby dwa razy w tygodniu zamiatać
klasę, utrzymywać w czystości okna oraz co kwartał
szorować izbę szkolną. Narzędzia do czyszczenia
musiał załatwić sobie na własny koszt. Wynagrodzenie
za wykonywane prace w szkole uzgodnione miało zostać
między Lietzem a kierownikiem szkoły Totzkem (jednak
rocznie nie mogło ono wynieść więcej niż 30 marek).
Postanowiono również nabyć dla nauczyciela po jednym
egzemplarzu książek wykorzystywanych w szkole.
Zamierzano zakupić także na początek dwa obrazy
poglądowe, lato i zimę, w księgarni w Gdańsku.
1 maja 1892 r. nastąpiło przeniesienie nauczyciela
Gutha.
26 kwietnia 1892 r. ksiądz Gerner z Pietrzykowa pisał
do powiatowego inspektora szkolnego, Henkla z Przechlewa,
że do czasu zatrudnienia nowego nauczyciela upłynąć
może kilka tygodni, tak więc prosi, aby w zastępstwie
nauczał w Pietrzykowie nauczyciel Vitalis z Trzyńca,
tzn. w cztery popołudnia w tygodniu (w dwa popołudnia
miałby nauczać stopnie średni i wyższy, w dwa zaś
pozostałe stopień niższy). Co się zaś tyczy lekcji
religii, to Gerner chętnie sam by jej udzielał.
Na wolny urząd nauczycielski w Pietrzykowie ubiegało
się dwóch nauczycieli: Buchholz z Mikołajek oraz
Siegel z Borowego Młyna.
Ostatecznie nauczycielem w Pietrzykowie został pan
Siegel.
W 1891 r. bibliotekę szkoły w Pietrzykowie tworzyło 40
tomów książek.
^do góry ^
|
Strona
główna
Publikacje
Wybór
tekstów
Stare fotografie
Najstarsze
dokumenty
Linki
Kontakt
Reklama
|