|
Jacek Bublewicz
Gmina Trzyniec
kontra proboszcz Spletstoeser
7 września 1819 r.
dotarła do Intendentury w Białym Borze skarga
mieszkańców Trzyńca - napisana również 7 września i
nie podpisana - na proboszcza Spletstoesera z Koczały. W
dniu tym przebywał w intendenturze sam ksiądz z
Koczały. Korzystając z tej okoliczności, poproszono
Spletstoesera o wypowiedzenie się w sprawie trzech
zagadnień zamieszczonych we wspomnianej skardze.
Zagadnienie pierwsze dotyczyło tego, czy słusznym jest
odmierzanie księdzu Spletstoeserowi mesznego (Meßkorn)
mu uiszczanego takim korcem, który jest za duży
przynajmniej o dwa garnce. Spletstoeser odpowiedział na
to pytanie, że nie posiada innego korca, jak tylko ten,
który otrzymał od oficjała Thiedego, kiedy przybył do
Koczały. Korzec ten istnieje w parafii Koczała już 100
lat. Na nim to parafianie uiszczali zawsze swą
dziesięcinę, tak iż według jego zdania, gminie
Trzyniec nie stała się niesprawiedliwość, ponieważ
oddawała zboże nie na innym, lecz tylko na zwykłym
korcu parafialnym a tym samym spełniała swój
obowiązek.
W zagadnieniu drugim poruszono sprawę sposobu
dostarczania księdzu mesznego. Pisano bowiem, że od
dawna istniał tutaj zwyczaj, że ksiądz sam odbierał
należne mu zboże a teraz oni mają mu je zawozić,
ponieważ twierdzi on, że jest to nowy bezpośredni
rozkaz króla (Königl. Cabinets Ordre). Jeśli jest tak
rzeczywiście, to nie mogą się temu sprzeciwić. Jednak
jeśli sprawa przedstawia się inaczej, to nie chciano
obarczać się czymś nowym.
Odnośnie więc zwożenia mesznego do urzędu
parafialnego Spletstoeser wyjaśnił, że został wydany
nowy rozkaz królewski, z którego wynika, że wszyscy
parafianie zobowiązani są dostarczać zboże należne
kościołowi do zagrody sołtysa - sołtys przy tym ma
baczyć na stan zboża - następnie zaś musiało ono
zostać zawiezione, pod nadzorem urzędnika sądowego, do
księdza. Temu wysokiemu rozkazowi nie może się nikt
sprzeciwiać, również gmina wiejska Koczała.
Pytanie trzecie dotyczyło przewożenia okólników
(Circulair), które niegdyś duchowny sam, na własny
koszt, przewoził przez posłańca. Od czasu jednak jak
proboszcz Spletstoeser zaczął urzędować w Koczale,
mieszkańcy obarczeni zostali tym nowym obowiązkiem.
Spletstoeser odpowiedział więc, iż jest ogólnie
znane, że królewskie okólniki muszą być przekazywane
przez mieszkańców jednej wsi do mieszkańców wsi
drugiej i dziwi go bardzo, że gmina Trzyniec jest z tego
powodu tak bardzo opóźniona. Spletstoeser poprosił
więc intendenturę, aby ta zechciała zachęcić
mieszkańców do spełniania tego obowiązku, żeby
królewskie okólniki, które są często bardzo ważne,
nie były przetrzymywane, lecz na własną
odpowiedzialność sołtysa dostarczane na miejsce, tak
szybko, jak to możliwe.
Poza tym Spletstoeser nie miał gminie Trzyniec nic
więcej do wyjaśnienia ("Ein mehreres habe ich auf
die Eingabe der Dorfs Gemeinde zu Steinforth nicht zu
antworten").
Gmina Trzyniec (wolny sołtys Peter Gohl et consorten)
nie była zbytnio zadowolona z przytoczonych wyżej
wyjaśnień Spletstoesera. Napisała więc w dniu 22
września 1819 r. pismo do Starostwa Powiatowego w
Człuchowie, w którym przytoczone zostały raz jeszcze
trzy pytania gminy, jak i odpowiedzi proboszcza
Spletstoesera, dane przez niego w intendenturze.
Wkrótce, dnia 27 września 1819 r., Starostwo Powiatowe
w Człuchowie wysłało w tej sprawie pismo do Kwidzyna.
W piśmie tym podawano m.in., że ksiądz Welnitz z
Człuchowa zadowolił się tym, iż wcieleni do jego
parafii będą uiszczać zboże według miary korca
berlińskiego, jednak każdy oddany korzec wyrównany
miał zostać 2/3 garnca miary zmniejszonej (Krumpfmaß).
Tak więc Królewski Pruski Rząd w Kwidzynie polecił
pismem z dnia 11 października 1819 r. wysłuchać
proboszcza Spletstoesera i mieszkańców Trzyńca, czy
też nie zgodziliby się na podobne rozwiązanie. W razie
osiągnięcia porozumienia, Królewski Pruski Rząd w
Kwidzynie rozkazał sporządzić odpowiedni reces, który
dostarczony miał zostać do wglądu i zatwierdzenia.
2 listopada 1819 r. odbyła się w Białym Borze pierwsza
rozprawa w tej sprawie, na której to wysłuchano
wyjaśnień Spletstoesera. Koczalski proboszcz zeznał
odnośnie używanego korca, iż od niepamiętnych czasów
znajduje się w parafii koczalskiej obecny korzec, który
przekazany mu został podczas obejmowania tutejszej
parafii. Na podstawie rozporządzenia z ubiegłego roku,
każdy duchowny miał obowiązek posługiwać się korcem
miary berlińskiej, jednakże wcieleni do parafii musieli
oddawać zboże według miary zwiększonej, odpowiednio
do poprzedniego korca. Korzec używany w Koczale jest
większy od korca berlińskiego o około dwa garnce. Z
tego też powodu owe 2/3 garnca dodane do każdego
uiszczanego korca miary berlińskiej, proboszcz odczułby
zbyt boleśnie.
Spletstoeser wyjaśnił następnie w sprawie sposobu
dostarczania mesznego, iż sprawa ta została już
przecież uregulowana rządowym rozporządzeniem z dnia
21 września 1815 r., które podaje, że zboże musi być
zebrane w zagrodach sołtysów, ci zaś mają baczyć na
jego stan, następnie zaś zebrane zboże musi być
dostarczone dla uprawnionego księdza.
Co się zaś tyczy przewożenia kościelnych okólników
to dawni oficjałowie, Klosowski i Tuschynski, kazali je
przesyłać do Koczały przez Konarzyny i Borzyszkowy.
Kolejny oficjał, Thiede, zmienił tą trasę, a
mianowicie zaczęła ona prowadzić przez Gwieździn,
Przechlewo, Koczałę do Borzyszkowa. Trasa ta miała
już styczność ze wsią Trzyniec. To są
królewsko-kościelne sprawy, podkreślał Spletstoeser,
których przewożenie nie powinno należeć do niego,
lecz do parafian.
Na tym zakończył swą wypowiedź proboszcz z Koczały.
5 listopada 1819 r. zjawili się w Białym Borze delegaci
gminy Trzyniec, tzn. wolny sołtys Peter Gohl i
mieszkaniec Johann Klemp.
Po przeczytaniu im wyjaśnień danych przez księdza
Spletstoesera w dniu 2 listopada, zeznali w sprawie
zagadnień zawartych w ich skardze, co następuje:
Mieszkańcy Trzyńca nie mogą się zgodzić na oddawanie
owych dwóch garnców miary zwiększonej, za to gotowi
są uiszczać to samo, co włączeni do parafii
człuchowskiej uiszczają proboszczowi Welnitzowi, tzn.
2/3 garnca miary zmniejszonej do każdego oddawanego
korca. Jednakże pozostawiają podjęcie decyzji w tej
sprawie królewskiemu rządowi.
Parafianie z Trzyńca nie mogą się również zgodzić
na to, żeby meszne zawożone było proboszczowi
Spletstoeserowi pod drzwi, co więcej, musi on je sam
odbierać, z zagrody sołtysa, tak jak to czynili wszyscy
jego poprzednicy ("Was nun die Ablieferung des in
Rede stehenden Meßkorns selbst betrifft, so können wir
es ebenfalls nicht zu geben, daß solches dem H. Probst
Spletstoeser vor die Thüre gafahren wird, viel mehr muß
es sich derselbe von uns aus dem Schulzenhofe selbst
abholen laßen, so wie solches alle seine Vorgänger
gehalten haben").
Delegaci z Trzyńca prosili również, żeby poprzestano
na starej "konstytucji", według której
duchowni z Koczały musieli wszystkie okólniki
przewozić na własny koszt, przy pomocy "Expressen
Boten". Jednakże pozostawiono podjęcie decyzji w
tej sprawie również królewskiemu rządowi.
Tak więc sprawa pozostała, jak na razie,
nieroztrzygnięta.
Intendentura w Białym Borze przedstawiła sprawozdania z
obu rozpraw (z 2 i 5 listopada) Starostwu Powiatowemu w
Człuchowie, by wydało dalsze zarządzenia. Starostwo
Powiatowe zwróciło się oczywiście o pomoc do
Kwidzyna.
Tak więc Królewski Pruski Rząd w Kwidzynie
odpowiedział Starostwu Powiatowemu w Człuchowie w dniu
17 listopada 1819 r., iż należałoby dokładniej
zbadać, według jakiej miary księża katoliccy w
Koczale uprawnieni są do odbierania swego zboża, oraz
jakia miara obowiązuje w ogóle w tamtejszej okolicy. Po
zapoznaniu się z tą sprawą, Starostwo Powiatowe miało
przedsięwziąć odpowiednie kroki, a o wyniku donieść
przełożonym. W sprawie sposobu dostarczania zboża oraz
rozpowszechniania okolników, to rząd w Kwidzynie
stanął po stronie mieszkańców Trzyńca.
Starostwo zwróciło się więc z odpowiednimi pytaniami
do księdza Spletstoesera, jak i gminy Trzyniec.
Mieszkańców Trzyńca pytano szczególnie o to, według
jakiej miary uiszczali zboże dla kościoła w czasach
polskich.
Odpowiedzi obu stron nie należały do krótkich; każdy
bowiem próbował bronić swych racji. Przytoczmy więc
tylko wybrane wypowiedzi.
Ksiądz Spletstoeser: Korzec parafialny, który znajduje
się tutaj od ponad 200 lat, i na którym wszystkie
parafialne dzieci - również gmina Trzyniec - uiszczały
swą dziesięcinę każdemu kolejnemu księdzu, ma
umotywowane swe prawo istnienia oświadczeniem wszystkich
starych parafian, którzy już od ponad 50 lat uiszczają
na nim zboże dla kościoła, na nim, tzn. na wielkim
korcu miary hamersztyńskiej i frydlądzkiej, który
według obecnej miary berlińskiej obejmuje 19 garnców.
Poza tym z rządowego rozporządzenia z dnia 26 listopada
1818 r., które to oficjał Thiede wydał dla wszystkich
proboszczów w dniu 30 grudnia 1818 r., można się
dowiedzieć, iż wszyscy zobowiązani do dziesięciny
powinni wprawdzie uiszczać zboże na nowym korcu,
jednakże pod względem ilości tyle samo, co na korcu
starym. Również odwożenie zboża przez gminę wynika z
wydanego rozporządzenia, o treści którego pan von
Wollschlaeger (Landdirektor) polecił powiadomić w 1816
r.wszystkich duchownych i dominia. Odnośnie zaś sposobu
rozpowszechniania królewskich rozporządzeń i
kościelnych okólników, Spletstoeser wyjaśnił, iż
dla księdza oraz dla zarządu kościelnego jest
niemożliwością dawanie ogłoszeń obcym mieszkańcom
wcielonym do parafii przy okazji niedzielnych spotkań.
Królewskie rozporządzenia, które krążą po całym
dekanacie człuchowskim, muszą być przekazywane z
jednego miejsca na drugie, tak szybko jak to możliwe,
bez żadnego postoju. Parafia Borzyszkowy, do której
ostatecznie dotrzeć muszą okólniki, oddalona jest od
Koczały o cztery mile pocztowe, drogą zaś pocztową
nie mogą być one przesyłane, ponieważ najbliższa
stacja pocztowa Borzyszkowa oddalona jest o trzy mile, w
Koczale zaś nie ma opłacanego kościelnego, a przez
posłańca okólniki nie mogą być dostarczane,
ponieważ kasa kościelna w Koczale nie posiada żadnych
wpływów i ledwo starcza im na wino mszalne i świece.
Gmina Trzyniec: Mieszkańcy Trzyńca nie mogą dokładnie
ustalić, czy korzec, którego używa ksiądz
Spletstoeser pochodzi jeszcze z czasów polskich. W
każdym razie byli oni zawsze obsługiwani przez
poprzednich duchownych prawidłowym korcem i nie
słyszeli, aby ktokolwiek użalał się z powodu zbyt
dużej miary. Jeżeli korzec duchownego z Koczały byłby
tym pierwotnym, to sądzą oni, iż przy wprowadzeniu
obecnej, nowej miary, wszystkie niepoprawne korce powinny
zostać usunięte. Poza tym mieszkańcy Trzyńca
dowiedzieli się od parafian z sąsiednich miejscowości,
iż oddawali zboże poprzedniemu duchownemu w Koczale
jedynie na korcu miary berlińskiej.
Jak widać z przytoczonych argumentów, trudno było
pogodzić obie, tak bardzo uparte strony.
Na koniec wspomnijmy jeszcze, że podobne problemy, jak
gmina Trzyniec, miał właściciel majątku młyńskiego
w Płociczu (Hammer), Johann Pantzlaff. Tym razem skargę
wniósł ksiądz Spletstoeser z Koczały, który podawał
26 listopada 1820 r., iż Pantzlaff winny jest mu za lata
1817-1820 osiem korców żyta miary floetensteinskiej.
Spletstoeser pragnął więc, aby ów dług ściągnięty
został od Pantzlaffa nawet środkami przymusu. Jak się
okazało, zboże to - podobnie jak w przypadku gminy
Trzyniec - Spletstoeser miał sobie - według dawnych
zwyczajów - sam odebrać, jednak tego nie uczynił. W
tej sprawie jednak Intendentura w Białym Borze nieco
bardziej zdecydowanie wyraziła się w piśmie do
Starostwa Powiatowego w Człuchowie, by te zwróciło
uwagę proboszczowi Spletstoeserowi, aby w przyszłości
nie wnosił podobnych, bezpodstawnych skarg.
^do góry ^
|
Strona
główna
Publikacje
Wybór
tekstów
Stare fotografie
Najstarsze
dokumenty
Linki
Kontakt
Reklama
|